ALA

Co wspólnego ma obgryzanie paznokci z paleniem papierosów? Krótko o tym, jak przestać obgryzać i zapuścić paznokcie!

By Alicja - lipca 12, 2020


W ostatnim czasie moje paznokcie niemal przez cały czas są długie. Udało mi się dogadać z nimi do tego stopnia, że podczas zmian stylizacji częściej muszę je skracać niż przedłużać. Z pewnością w znacznym stopniu wpłynęło na to pełnowartościowe jedzenie, idealne dobrane do mojej niedoczynności leki czy też wzmocnienie paznokci lakierami hybrydowymi. Wiem jednak, że nie byłoby tak prosto i tak ładnie, gdybym wcześniej nie oduczyła się jednej rzeczy - obgryzania!


1. Obgryzanie paznokci niczym odruch palacza

Od małego wyrabiamy sobie nawyki. Jako małe dzieci mamy problem, by oduczyć się zasypiania ze smoczkiem, jako dorośli, jeśli palimy papierosy, wyrabiamy w sobie nie tylko uzależenienie, ale też nawyk - tzw. odruch palacza. Wielokrotnie widziałam osoby próbujące rzucić palenie, które na odstawienie używki reagowali niezadowoleniem, bo, oprócz nikotyny, brakowało im uczucia trzymania papierosa w rękach. Takie osoby rekompensowały sobie ten brak poprzez częste chwytanie za długopis, gryzienie końcówki czy też przegryzanie solonych paluszków.

Podobnie jest z obgryzaniem paznokci. Reakcja, która początkowo może być wywołana stresem, nadłamanym paznokciem, zadartą skórką, szybko przekształca się w nawyk. Przyzwyczajamy siebie i naszą szczękę do uczucia "wrzucenia czegoś na ząb"

Potrzeba 21-30 dni, by wyrobić w sobie nowy nawyk. Początkowo polega to na świadomym rezygnowaniu z jednej rzeczy, na korzyść drugiej. Tak, by nasz mózg mógł przekodować sobie pewne schematy zachowań. W przypadku skubania pazurków może to być świadome zastąpienie paznokci gumą do żucia. Warto więc uzbroić się w dużą paczkę gum. Nie wolno zapominać również o pilniku, który powinien być zawsze pod ręką. O wiele trudniej jest kontrolować nasze zachowanie w tym kierunku, gdy paznokieć nam się złamie, nadłamie, będzie mieć poszarpany brzeg. Taka kombinacja i duża doza determinacji może nam pozwolić na pozbycie się tego nieładnego nawyku.

2.  Moje remedium - hybrydy

To jest sposób, który pomógł właśnie mi. Nigdy nie zagryzałam paznokci ze stresu czy też z przyzwyczajenia. Moje paznokcie miały tendencję do tego, by się rozdwajać, łamać czy zaczepiać. To samo było ze skórkami. Jako że pod ręką brakowało mi zawsze pilnika i cążek, to automatycznie ręka wędrowała w kierunku ust i było po robocie...

Trochę później, na początku liceum, postanowiłam coś z tym zrobić. Moje pierwsze samodzielne próby wykonania manicure hybrydowego były tragiczne. Przerzuciłam się wtedy na zwykłe lakiery, które też w pewnym stopniu chroniły moje paznokcie. Paznokcie malowałam na wybrany kolor i sowicie zabezpieczałam topem z Sally Hansen (do dzisiaj jest to mój faworyt w obszarze topów do lakierów tradycyjnych). Dopiero pod koniec liceum na poważnie podeszłam do lakierów hybrydowych. Skusiły mnie filmiki na YouTube pokazujące jakie to łatwe, ale też chęć zaoszczędzenia na wizytach w profesjonalnych salonach. Zaopatrzyłam się w podstawowy zestaw (których teraz na rynku pełno, dostaniecie je nawet w Rossmannie!) i rozpoczęłam swoją przygodę. Utwardzone paznokcie nie łamały się, brzeg był zabezpieczony więc też nie rozdwajał się i nie czułam potrzeby, by je obgryzać. Stylizacje paznokci mają też ten plus, że gdy są ładne to tak po ludzku szkoda nam je niszczyć i jakoś bardziej o nie dbamy.

Moje paznokcie nie pamiętają już jak to jest "bez hybrydy" (dementując również powszechnie krążący mit - nosząc stylizacje hybrydowe nie musimy "dawać paznokciom odetchnąć", paznokcie jako tkanka martwa, nie mają zdolności oddychania ;) Wszystko zależy jednak od jakości wykonania i przede wszystkim - zdejmowania stylizacji.) ja sama nie pamiętam też jak to jest obgryzać.

3. Patent na małe dziecko - na krótko!

Ci, którzy mają małe dzieci, pamiętają pewnie zakładanie im drapek i pilnowanie by się nie podrapały. Świeżo upieczone mamy zwracają też szczególną uwagę na to by paznokcie były odpowiednio obciętę - im mniej wystaje, tym mniejsza szansa, że maluch się skaleczy. Dokładnie taki sam sposób możemy wykorzystać na osoby obgryzające paznokcie. Paznokcie u rąk powinniśmy oczyścić i przyciąć maksymalnie jak tylko się da. Tuż po obcięciu dla pewności możemy jeszcze przejechać po nich pilnikiem albo bloczkiem polerskim, by upewnić się, że są gładkie i nas nie prowokują.

To rozwiązanie, które dobrze sprawdza się u dzieci oraz osób, które nie gustują w żadnego rodzaju stylizacjach paznokci więc prawdopodobnie będzie najbardziej dopasowane do męskiego grona naszych czytelników :)

!!! Należy jednak pamiętać, że pazurki szybko odrastają i aby sposób działał, musimy być konsekwentni - pilnować, by odrastające pazurki były z powrotem skracane do minimalnej długości !!!

4. U źródła problemu - stres

Każdy z nas na stres reaguje inaczej. Jedni zajadają problemy, inni odreagowują poprzez wysiłek fizyczny, a jeszcze inni maltretują ze stresu swoje pazurki. Każdy z nas ma też inny powód do stresu i nie ma tu jednego "szybkiego" rozwiązania. Najprościej byłoby powiedzieć, że w takim wypadku powinniśmy wyeliminować stres ze swojego życia, nie zawsze jednak się da, a zresztą, eliminowanie stresu to nie jest takie hop siup. Możemy jednak nauczyć się reakcji własnego organizmu i spróbować mu pomóc.

Po stresującym dniu w pracy wybierzmy się na spacer, weźmy gorącą kąpiel i zwyczajnie zróbmy dla siebie coś dobrego, co jakkolwiek pozwoli nam choć trochę odreagować. Jeśli jednak napięcie jest zbyt duże, warto skorzystać z pomocy specjalisty. Żyjemy w czasach, w których dostęp do psychologów czy terapeutów jest znacznie ułatwiony, a korzystanie z takiej pomocy coraz rzadziej spotykane jest ze zdziwieniem czy dezaprobatą. Doraźnie wspomagać się też możemy ćwiczeniami jogi, medytacją czy też wykonywaniem ćwiczeń oddechowych.

5. Patent ostateczny  - gorzki paluszek

Połowa z Was pewnie zna ten patent z dzieciństwa. To chyba najszybsze rozwiązanie i zarazem najmniej skuteczne. Gorzki paluszek to substancja, która po nałożeniu na paznokcie, albo i całe opuszki, sprawia, że osoba obgryzająca spotyka się z gorzkim, okropnym posmakiem. Małe dzieci szybko zauważają w ten sposób, że obgryzanie jest be i koniec końców rezygnują z tego. Ci bardziej wytrwali finalnie przyzwyczajają się do posmaku, wszak wiadomo, że nikt nie obgryza paznokci dla smaku!

Sposób ten możemy jednak wykorzystać jako wsparcie dla powyższych rozwiązań. Umocni nas to w przekonaniu, że jednak nie warto i ułatwi nam pozbycie się tego okropnego nawyku. Taki specyfik dostaniemy w niemal każdej aptece za ok. 10-15zł.

Jak to wyglądało u mnie?


Nie posiadam zdjęć sprzed moich prób poskromienia swoich nawyków i zadbania o swoje pazurki, ale musicie mi uwierzyć, że moje paznokcie obcięte maksymalnie na krótko to małe kółeczka. Nie trafiła mi się długa płytka, a obgryzanie wcale nie pomogło. Pazurki na zdjęciu po lewej na szybko pomalowałam jakimś czerwonym lakierem, kształt każdego z nich, jak widać, żył swoim życiem. Chwilę później, zaczęłam nawet bawić się w zdobienia, podjęłam też pierwsze próby, by miały one jakiś zdefiniowany kształt, chociaż daleko im jeszcze było do "migdałów". Paznokcie na zdjęciu po prawej to jedne z pierwszych, ładniejszych hybryd, jakie udało mi się zrobić. Moje paznokcie w końcu zaczęły mieć jeden kształt, a ja całkowicie oduczyłam się obgryzania.


A jakie są Wasze sposoby? Piszcie w komentarzach!


- Ala.

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze