Krystian Wieczorek o...

By Asia - czerwca 04, 2018

Niedzielne popołudnie, piękne słońce wpadające przez okno pokoju na pierwszym piętrze…
po jednej stronie podekscytowanie, radość i stres, po drugiej pozytywna energia, dojrzałość i normalność.
Na parterze żona z dzieckiem, trochę zamieszania i ludzie zbliżający się na spotkanie z Krystianem Wieczorkiem.
Ja mam tę przyjemność, że już siedzę obok Krystiana.
Tak, to właśnie on jest tą pozytywną energią a ja stresem.
Stresem, który mógł przerodzić się w pełną radość z rozmowy, dzięki jego normalności.
Dobrze, że nie widzieliście moich wypieków na twarzy… które pojawiły się po pierwszych słowach.
Dobrze, że towarzyszył nam dyktafon… bo jak przy takich emocjach zapamiętać te wszystkie słowa?
Dobrze, że tu jesteście… bo w tej rozmowie można złapać mnóstwo dobrych myśli, naprawdę!

ASIA ZIÓŁKOWSKA:  Zacznijmy trochę od Twojej pracy… trochę tak od tej drugiej strony. Nie da się ukryć, że masz bardzo
dużo fanek, które widzą w Tobie ideał faceta.  Czy Ty czujesz się takim ideałem mężczyzny? Jak to jest?

KRYSTIAN WIECZOREK: One po prostu mnie nie znają (śmiech). Tak sobie jakoś stworzyły mój wizerunek pewnie z wywiadów
i postaci, które gram  i to jest jakiś zlepek wyobrażeń, które  nie mają nic wspólnego z mną w rzeczywistości.
A tak też pośrednio odpowiadając na Twoje pytanie, to szczególnie teraz jak mam rodzinę i zupełnie nie mam
takiego otwarcia na poszukiwania kobiet, to wszystkie tego typu opinie są miłe, ale nie mają dla mnie żadnego znaczenia.

ASIA: Nie rusza Cię to, serio?

KRYSTIAN:  Staram się nie przeglądać w oczach innych. Chcę przez to powiedzieć, że uganianie się za jakimś
wyobrażeniem czy ideałem jest stratą czasu. Przyciągają nas jakieś cechy a potem się okazuje, że one nie mają znaczenia.

ASIA: A tak nie przez pryzmat innych wyobrażeń, tylko tych własnych… Czy teraz jesteś takim facetem,
jakim chciałeś być będąc dzieckiem czy w ogóle kiedykolwiek w przeszłości?  

KRYSTIAN: Chyba jedyna rzecz, która mi przyświecała to, żeby być życzliwym i dobrym człowiekiem dla otoczenia,
żeby ktoś kto spędza ze mną czas czuł się w moim towarzystwie dobrze, żeby może odrobinę był lepszy po spotkaniu
ze mną. Tak mama mnie wychowała i w sile  wyobraźni, spokoju, zaufania upatruję męskość... ale kiedy się to we mnie
zdefiniowało zupełnie nie pamiętam. Pewnie był to proces, jak ze wszystkim. A moje wyobrażenia o męskości
na szczęście ewoluowały, bo byłbym ciągle chłopakiem zapatrzonym w sztuki walki, emocje, agresję.

ASIA: Skoro już mówisz o procesie, to powiedz jak to było z Twoją drogą do tego co jest teraz,
z tymi szkołami. Jak to się stało, że najpierw wybrałeś zawodówkę?

KRYSTIAN: Wybrałem to duże słowo, bo myślę, że to życie wybrało albo raczej wybrała moja niechęć do edukacji😊.
Nie sądzę, że w tak młodym wieku można świadomie wybierać. Nawet myślę, że ja nieświadomie wybrałem
szkołę teatralną.

ASIA: Nieświadomie?

KRYSTIAN: Nieświadomie zupełnie. Myślę, że to jest taka suma przypadków, zbiegów okoliczności… Oczywiście jest taka teoria,że przypadek  jest wtedy kiedy Bóg nam daje znać tylko robi wszystko, żebyśmy się nie kapnęli, że to On😊.
I to pewnie były takie znaki od ludzi, którzy pojawiali się z przekazem,że powinienem się tym zająć.
Można też to nazwać tajemnicą powołania.

ASIA: I ta teoria sprawdziła się w Twoim przypadku?

KRYSTIAN: Marzenie chłopaka z małego miasteczka, zawsze jest jakoś zbudowane na fundamencie ucieczki,
wylotu w przestrzeń, chce się mieć skrzydła i sru. A takie wyobrażenie aktorstwa jest jak ulał, pasuje do takiego marzenia…

ASIA: Taki wolny strzelec?

KRYSTIAN: Raczej wolny duch.  A ta zawodówka i te wszystkie dziwne szkoły były tylko przystankiem, do tego żeby
maturę zrobić i żeby zacząć realizować to moje naiwne marzenie.  Ono zaczęło się realizować, ale nieświadomie zupełnie.

ASIA: Serio, serio? Nieświadomie?

KRYSTIAN: Nieświadomie, ale to też dobrze, bo taka nadmierna świadomość powoduje, że się nie zrobi kroku
ani w prawo ani w lewo. Myślę, że takie nieświadome szaleństwo powoduje, że się człowiek rzuca na główkę.
Wtedy zbiera doświadczenia, a nie tak „Tu nie, bo poparzy a tutaj  nie, bo pokłuje.”- i tak można niczego nie doświadczyć.
To mnie zbudowało i gdzieś tam jakieś CV na sercu i na twarzy się odcisnęło przez te doświadczenia.
dwietakie; krystian wieczorek; m jak miłość; wywiad

ASIA: Patrzę na Twoją twarz, widzę uśmiech i widzę też dzisiaj Twoją żonę przy Twoim boku,
to na pewno ma ze sobą wiele wspólnego… więc muszę Cię troszkę o nią podpytać.
Widzę obok Ciebie piękną, młodą kobietę, która osiągnęła sukces…

KRYSTIAN: Sukces to pojęcie względne, ale dla nas znaczy po prostu to, że jesteśmy razem, że jesteśmy rodziną.

ASIA: Okej, to powiem tak: żyjesz z młodą, ambitną kobietą, która się realizuje…
ogólnie panuje powszechne  przeświadczenie, że dla faceta to spore wyzwanie i że jest to bardzo trudne.
Czy to naprawdę takie męczące i trudne Twoim zdaniem?

KRYSTIAN:  To jest  najpiękniejsze co się może przydarzyć drugiemu człowiekowi. Myślę, że nikt nie chce
nikogo nosić w plecaku. Nikt. Czy to mężczyzna kobietę, czy to kobieta mężczyznę. Jest partnerstwo,
jest równość i uzupełnianie się w różnych kwestiach. Raz ja bardziej biorę odpowiedzialność za coś bardziej,
raz druga osoba. Ktoś ambitny, świadomy siebie, swoich pragnień i oczekiwań, wymagający od siebie i od partnera
czy od męża, to jest coś pięknego! Przy kimś takim człowiek się rozwija, wspiera, temperamenty się jakoś napędzają,
jest dialog, to jest życie po prostu! Myślę, że w dogadywaniu się najważniejsze jest, żeby się słuchać.
Żeby się słuchać w każdej sprawie. Warto pamiętać, że nie ma spraw błahych.
ASIA: A jeśli jest inaczej?

KRYSTIAN: Gdy jest inaczej to następuje to, co kolokwialnie nazywamy docieraniem i wiecznym kompromisem.
Taka relacja zamiast inspirować to po prostu przeważnie boli.

ASIA: No właśnie te relacje… Wrócę znowu do relacji z Twoją żoną. Jak to było? Od początku tak poczuliście
z Marysią to wzajemne porozumienie?

KRYSTIAN:  Myśmy chcieli wziąć ślub strasznie szybko i jesteśmy przykładem ludzi, którzy zbudowali związek
na podobieństwie. To po pierwsze…

ASIA: A po drugie?

KRYSTIAN: A po drugie- wiara, to nasz kręgosłup i fundament. Obiecaliśmy sobie i w obecności Boga a nie urzędnika
i mimo, że nie mam zamiaru oceniać świeckich ślubów, to nie wyobrażam sobie, że idziemy do urzędu a potem do knajpy.
Bóg jest naszym kompasem i gdyby nie wiara mielibyśmy trzy razy więcej roboty do wykonania.

ASIA: Poważnie?

KRYSTIAN: Nie chcę tego upraszczać ale myślę, że ktoś, kto nie ma takiego budulca w miłości, takiego duchowego
budulca to  ma trzy razy więcej pracy. Naprawdę, bo czasami Duchowi Świętemu i Bogu można dużo zostawić
czyli mieć przestrzeń, w której zawsze możemy się spotkać i przypomnieć sobie z jakiego powodu jesteśmy ze sobą.
Ale przede wszystkim zawierzyć zamiast się szamotać.

ASIA: To nie jest też takie proste…

KRYSTIAN: To jest trudne w cywilizacji ego gdzie każdy woli radzić sobie sam i dba przede wszystkim o samego siebie.

ASIA: A tak po ludzku? Jak to ogarnąć?

KRYSTIAN: Odpowiedzią jest poświęcenie a nie kompromis. W moim przekonaniu tylko rezygnując z czegoś można
wiele zyskać. Przepraszam za grafomanię, ale tak właśnie uważam.

ASIA: No dobra, to zostały nam 3 najprostsze pytania. Jak z tym partnerstwem w codzienności?
Kto w nocy wstaje do niuni?

KRYSTIAN: Gdy mam zdjęcia na 6 rano, to moja żona się poświęca i ona wstaje. Zdecydowanie wcześniej zostanie
świętą ode mnie😊.

ASIA: Czyli znowu nie kompromis tylko poświęcenie, nawet w tych najprostszych rzeczach…

KRYSTIAN: Oczywiście! To nie jest też tak, że mamy jakąś betonową zasadę. Reagujemy na sytuacje.
Jeśli ona jest w stanie i wie, że ja mam jakiś nawał pracy, że jak będę miał 12 godzin pracy to ja po prostu tam zejdę
po kilku godzinach… przez ostatnie 2 tygodnie miałem 3 produkcje na raz i to głównie Marysia zajmowała się dzieckiem.
A ja nagle też zrozumiałem „Boże czegoś mi brakuje!”, bo nagle okazuje się, że tego dziecka praktycznie nie widzę
i zrozumiałem jakie to jest trudne.  Wspieramy się i tak reagujemy jak sytuacja tego wymaga, unikamy schematów.

ASIA: Jakie jest teraz Twoje największe marzenie?

KRYSTIAN: Chyba, żebyśmy byli zdrowi i żebyśmy się cały czas rozwijali i kochali. To chyba ciągle takie moje
marzenie, materialnych marzeń nie mam chyba wcale. To są takie marzenia raczej z kategorii mentalno-duchowych,
niż z kategorii marzeń, że musimy coś zrealizować. I ostatnie pytanie?

ASIA: Jaka jest Twoja ulubiona kawa?

KRYSTIAN: Moja ulubiona kawa to czarna kawa, po prostu. Jak ukończyłem szkołę teatralną to pojechałem do Hiszpaniii  pierwszy raz piłem wtedy kawę. A tam, w związku z tym, że do niczego innego się nie nadawałem jak do bycia barmanem, bo bardzo mi się ręce trzęsły, to przesunęli mnie z bycia kelnerem na bycie barmanem.

Tak więc właściwie awansowałem przez przypadek, a jak wiadomo Przypadek to…😊

ulubiona kawa; krystian wieczorek




  • Share:

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Ale świetna rozmowa��

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie bardzo bogaty w treść. A jaki to człowiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszą nas takie komentarze :). Krystian jest bardzo sympatyczny i otwarty- myślę, że widać to w tym wywiadzie. Bardzo normalny człowiek :).

      Usuń
  3. Bardzo fajna rozmowa!gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wywiad, rozmowa, treść...
    Wszystko na TAK!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ależ nam miło! Dziękujemy i ściskamy mocno! :)

      Usuń
  6. Coraz bardziej zaskakujecie!gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały wywiad...SUPER

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy nas bardzo tak pozytywny odbiór :). Dziękujemy, ściskamy!

      Usuń
  8. Mam nadzieję że wywiad stanie się inspiracją, dla czytających jak i autorem bloga :) W końcu warto wierzyć w miłość :)
    - Tym

    OdpowiedzUsuń